Półmetek sezonu

17 lipca 2017

Za nami trzy kolejki obecnego sezonu PLFA 2. Pomimo niesprzyjających wyników dwóch pierwszych meczów jedno jest pewne - jest to na pewno najciekawszy sezon w historii Dragons Zielona Góra, który daje olbrzymie pokłady emocji. 

Mecz numer jeden rozegraliśmy na wrocławskim Stadionie Olimpijskim z tamtejszymi rezerwami Panthers. Zdecydowanie krótsza ławka, sporo nerwowości w naszej grze, trochę błędów i z Wrocławia wyjeżdżaliśmy z przegraną 35:20. Choć wynik może mówić o znaczącej dominacji Panter, przebieg gry tego nie oddawał. Nasi zawodnicy walczyli jak równy z równym, a końcowy wynik mógł być zupełnie inny, jednak większa ilość popełnionych błędów zdecydowała o naszej porażce. 

Kolejne spotkanie przyszło nam rozegrać po niespełna tygodniu odpoczynku, co na pewno wpłynęło na dyspozycję naszych zawodników. Tym razem udaliśmy się do innego zakątka Dolnego Śląska, by w BIelawie zmierzyć się z tamtejszymi Owls. Do meczu podchodziliśmy bardzo zmotywowani i pewni swoich umiejętności. Nasza ofensywa spisywała się bardzo dobrze, jednak defensywnie nie byliśmy w stanie zatrzymać jedynego wyróżniającego się gracza Sów, Tristona McCartherna, który zdecydowanie błyszczał tego dnia zdobywając niemal wszystkie jardy gospodarzy. Niepewność w grze obronnej doprowadziła nas do prawdziwego dreszczowca, którego losy decydowały się w ostatnich minutach. 

Niefortunnie wypuszczona piłka na trzy minuty do końca dała Sową szansę na zdobycie przyłożenia i przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę. Zdobytego w ostatnich momentach meczu prowadzenia, Owls nie oddali już do końca meczu i zanotowali zwycięstwo 28:24. 

Mecz numer trzy, rozegrany w kolejny weekend, będąc jednocześnie trzecim meczem pod rząd, był spotkaniem o wszystko zarówno dla nas, jak i dla gospodarzy, Wolverines Opole. Obie drużyny podchodziły do tego pojedynku z dwiema porażkami na koncie. Dla Opolan był to dodatkowo pierwszy mecz przed własną publicznością. 

Początek spotkania rozpoczął się niemal identycznie, jak mecz w Bielawie, doszliśmy bowiem do 1 jarda przed polem punktowym gospodarzy, a wtedy nastąpiło niemożliwe - stracona piłka i big play Rosomaków - przyłożenie i objęcie prowadzenia 8:0. Był to jednak ostatni popis Opolan tego dnia, nasza specyficzna gra ofensywna bardzo mocno się rozkręciła i tego dnia padł historyczny rekord zielonogórskiego futbolu amerykańskiego - po raz pierwszy zdobyliśmy 60 punktów w jednym meczu, wygrywając ostatecznie 60 do 14. 

Mecz w Opolu był dla nas bardzo ważny nie tylko ze względu na wynik, w ostatniej kwarcie ogrywaliśmy naszych niedawno zrekrutowanych zawodników, którzy pokazali, że są gotowi na stanowienie o sile naszej drużyny. 

Teraz przed nami dwa tygodnie odpoczynku i rudna rewanżowa. 3 mecze w cztery tygodnie, które zadecydują o naszym miejscu w tabeli. Na początek rewanż z bielawskim Sowami, z którymi musimy wygrać co najmniej 5 punktami, aby zachować szansę na awans do fazy pucharowej.